List do blogerów introwertyków - AlfaBloger.pl
Jesteś introwertykiem. Jesteś blogerem. Masz przesrane.

Czy introwertykowi naprawdę tak dużo potrzeba do szczęścia? Chce w spokoju siedzieć przed kompem i pisać swojego bloga. Chce (jak ja na zdjęciu sprzed kilku lat) spędzać czas na łonie natury i czytać inspirujące książki. Chce (jak ja dzisiaj) pograć w grę i żeby wreszcie. wszyscy. dali. mi. święty. spokój.

Łatwo dziś o idealne życie dla takich jak my: praca – zdalna, znajomi – na Facebooku, rozrywka – na kompie.

A skoro internet to dla nas naturalne środowisko, to nie ma nic prostszego niż odnieść w nim spektakularny sukces.

Prawda?

Nope…

Czas wrócić do podstaw.

A co jest podstawą blogosfery? Ludzie. Brzmi jak banał? Być może, ale dla intorwertyka, to banał przerażający.

Nie jesteś społecznie upośledzony

Jedna trzecia – do połowy ludzkości to introwertycy. Wiele osób ze świata mediów, polityki czy wielkiego biznesu dzieli z nami tę, dla wielu, niefortunną cechę charakteru. Mark Zuckerberg, Bill Gates, Barack Obama, Hillary Clinton, a nawet Christina Aguilera.  Ale czy oni osiągnęli sukces siedząc w domu? A może nauczyli się żyć w świece ekstrawertyków? Tak, ale na swoich zasadach.

Ja też się tego nauczyłam. Jako dziecko zostałam rzucona na głęboką wodę. Rodzice posłali mnie do teatru. Zagrałam nawet w prawdziwej sztuce, w prawdziwym teatrze. Do tej pory śni mi się po nocach, że stoję na scenie i nie pamiętam tekstu. Cztery lata w ognisku teatralnym państwa Machulskich nauczyło mnie pewności siebie, jak występować publicznie i tych wszystkich rzeczy, z którymi większość introwertyków ma problem.

Ale nie każdy ma takie szczęście.

I nie każdemu introwertykowi każę pchać się na scenę.

Sekretem sukcesu introwertyka nie jest udawanie ekstrawertyka. To zdolność bycia sobą w świecie nastawionym na ekstrawertyzm.

Introwertyzm 2.0

Ostatnio próbowałam przekonać koleżankę, która prowadzi bloga tematycznego, do nawiązania kontaktu z innymi blogerkami w swojej niszy. W odpowiedzi usłyszałam, że to przecież konkurencja, że one wcale nie będą chciały z nią rozmawiać, a poza tym, ona nie po to prowadzi bloga w internecie, żeby z kimś rozmawiać.

Rozumiem, to nie jest proste. Napisać do kogoś, przedstawić się, zaprosić na bloga. W pewnym sensie moja koleżanka miała rację – wiele osób spojrzy na nią jak na idiotkę. To dlatego, że wielu blogerów nadal nie rozumie jaką wartość ma nawiązywanie znajomości z innymi twórcami.

Kto jest najważniejszy dla twojego bloga? Odpowiedź jest prosta: twój czytelnik.

Kto jest drugi w kolejności? Inny bloger, który pisze na podobny temat. Znajomość z innymi blogerami może zaowocować tym, że twoje teksty dotrą do tysięcy nowych czytelników (poprzez share’y, posty goscinne, wywiady)

Oczywiście, im większy blog, który cię poleca tym lepiej, ale – lepsze kilka małych stron o podobnej tematyce, niż jedna duża o czymś zupełnie innym. Widzisz do czego zmierzam? Nie musisz od razu uderzać do największych sław blogosfery. Znajdź blogerów, którzy piszą o podobnych rzeczach i nawiąż z nimi kontakt. Wyślij maila. Wiadomość na Facebooku. Przedstaw się. Tylko uwaga: zero spamu! Każda tego typu wiadomość musi być napisana indywidualnie. Pokaż, że też możesz coś dać od siebie. Zszeruj, zlajkuj, skomentuj. I mam nadzieję, że rozumiesz, że tu nie chodzi o „oferowanie współpracy” na zasadzie lajki za lajki i komentarz za komentarz. Ale żeby coś dostać, nie zaszkodzi najpierw coś dać od siebie.

Jeśli nie email, to co?

Ale ok. Pisanie do obcych ludzi nie jest proste. Na szczęście jest jeszcze jedno rozwiązanie – spotkania blogerów. Wyobraź sobie, że są na świecie ludzie, którzy specjalnie dla ciebie, organizują spotkania integracyjne dla twórców internetowych.

Ale, ale… czy kiedy słyszysz słowa “integracja” i “networking” też robi ci się niedobrze?

Przypominają ci się obślizgłe spotkania biznesowe, które wygrywa ten, kto wróci do biura z większą liczbą wizytówek?

Mam wiele takich spotkań za sobą.

Nigdy nie wygrywałam.

Dopóki nie usłyszałam rady Susan Cain, autorki książki “Ciszej proszę…” i tej fantastycznej przemowy na konferencji TED. A rada brzmi tak (w moich własnych słowach):

Nie musisz wrócić do domu ze stosem wizytówek i ręką obściskaną przez dziesiątki nic nieznaczących dla ciebie ludzi. Jako introwertyk czujesz się lepiej w małych grupach, rozmowach sam na sam. Na spotkaniach szukaj pokrewnej duszy. Osoby, w której towarzystwie dobrze się czujesz. Nie myśl, że marnujesz czas, bo nie latasz jak głupi od jednego do drugiego. Wystarczy, ze poznasz jedną, dwie osoby, które mają dla ciebie znaczenie. Po kilku takich spotkaniach zobaczysz, ze otaczają cię sami wartościowi ludzie.

***

Blogerzy to na pierwszy rzut oka onieśmielający gatunek. Pewni siebie, wszystko wiedzą najlepiej… Zupełnie tak jak ty! Zastanawiałeś się kiedyś jak ciebie odbierają twoi czytelnicy? Mogę się założyć, że wielu z nich uważa cię za niewiadomo-jak-bardzo-ogarniętego-ekstrawertyka. Wielu moich znajomych nie wierzy mi, że jestem introwertykiem. Przecież piszę, występuję publicznie, nagrywam filmy.

Już na pierwszym spotkaniu zorientujesz się, że wielu, nawet znanych blogerów, jest w rzeczywistości zamkniętymi w sobie introwertykami. Na chwilę tylko oderwali się od komputera. Ale właśnie to oderwanie jest ważne. I ty też tak zrób.

Do zobaczenia w prawdziwym świecie!

Marianna

PS. Ten tekst został zainspirowany konferencją SeeBloggers i relacjami z tego spotkania autorstwa wielu blogerów introwertyków. Seebloggers polecam wszystkim blogerom, bez względu na profil psychologiczny 🙂

PPS. Jestem w trakcie przygotowywania listy spotkań blogerów, jeśli możesz jakieś polecić, daj znać w komentarzu!

Dodaj komentarz